wtorek, 14 grudnia 2010

Dałam się wciągnąć...czyli zezowaty Zdzicho

W zeszłą środę  od jednego mega  Chomika  :) dostałam kopertę pełną skarbów, a w niej między innymi czarodziejską igłę do filcowania i wełnę czesankową.
No i niestety wpadłam po uszy.
Przedstawiam mojego pierwszego ufilcowanego igiełką miśka.

 
Patrzy troszkę lewym okiem do prawej kieszeni, ale to nic, następne będą mam nadzieje lepsze, trening czyni mistrzem :)
Zapas wełny mam conajmniej na najbliższą pięciolatkę, szkoda tylko że czasu w promocji nie dodają :)

Asia, raz jeszcze wielkie dzięki :)

14 komentarzy:

agajaw pisze...

słodziak z niego.ciekawa jestem jak się filcuje na sucho

ayamatte pisze...

To najpiękniejszy zezowaty Zdzicho jakiego w życiu widziałam!!!! <3

filcowanie wciąga, niesamowicie. Ja zaczęłam od mokrego i o mało nie zrezygnowałam ale potem odkryłam igły i filcowanie na sucho - to już jest nałóg - tylko ludzie dziwnie patrzą jak się dziubie kulki w pociagu ^_^" Niepokłutych palców i więcej takich Zdzisiów życzę! :)

alusia39-kokusia pisze...

Moja kochana,jak to dobrze,ze mnie macie,bo na co wydawałybyscie swoje ciezko zarobione pieniazki?Ty mówisz, ze wciagnelam Cie w filc,Ania ze w myszy...A co ja mam powiedziec?Podgladajac wasze blogi zawrotu dostaje i kupuje kolejna prace dla siebie:)Ten misio jest wspaniały,dosłownie kapitalny!!!Chyba swieta bedziemy miec z igła w rece?

Bovary pisze...

Super jest !!! Też bym miała ochotę pofilcować,oczywiście myszy ;) ale za nic nie wiem,jak się do tego zabrać...:/ Teraz to dopiero się naoglądamy Twoich filcowanych cudeniek ;)))Się doczekać nie mogę :)

Anna pisze...

Sliczny Ci ten misio wyszedl,bardzo mi sie podoba:)oj jak dobrze,ze mamy takiego ;chomika;co byle czym moze zarazic:)Pozdrawiam:)

gulka pisze...

o nie! przestaniesz szydełkować ! weź nie filcuj no.. :) {zazdraszczam}

Beaśka pisze...

Witaj Zdzichu, myślę, że długo samotny nie zostaniesz, bo twoja stwórczyni zaraziła sie filcową chorobą. Czekam na efekty zarazy:)

Ania pisze...

Fajoski jest! Nawet zezowate oczka dodają mu uroku :)

Edi pisze...

Boski! I jaki ma wygodny mebel.

br0mba pisze...

no filcuje się w sumie łatwo, zresztą wszystko można znaleźć w necie :) Ja od jakiegos czasu zaglądam do Oli Smith, która robi cudne rzeczy (nie tylko filcowe) http://olasmith.blogspot.com/ i nie mogę sie nadziwic, jak tak można taką igiełką :)
no i dzięki Asi spróbowałam i przepadłam.
Szydła nie porzucę nigdy to tak dla uspokojenia Gulki :)
Bovary nie czaj się tylko próbuj, to naprawdę fajna sprawa.

A jeszcze wpadłam dzisiaj na pomysł jak uniknąć pokłutych palców. Otóż w pięknym stylu obcięłam palce hehehe........ skorzanych rękawiczek :) i mam takie jakby skorzane naparstki, ponieważ zwykły naparstek się slizga i jest jednak zbyt twardy.
a ukłucie do przyjemnych nie należy, czuje się go nawet w koncówkach włosów :) brr

Aricia pisze...

Wspaniały!

Karolina pisze...

no cudowny! Od dawna cie podgladam, sama robie na szydełku misie rozne, ale nie mam jakos odwagi ich pokazac ludziom, ale teraz chyba sie przemoge i zaloze bloga. pozdrawiam

ARTYSTKA26 pisze...

Piękne te misiaki, mi najbardziej podoba się zezowaty Zdzicho i Rudy Lucio :)) są po prostu cudowne. Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga: http://kasiulkowetwory.blogspot.com/

robaczek15 pisze...

Uroczy ten Twój Zdzicho! Ja właśnie dostałam na Gwiazdkę kłębuszki wełny i komplet igiełek. Od razu musiałam spróbować i chyba wpadnę w nowy "filcowy" nałóg, bo to na prawdę wciąga. Jeszcze bardziej niż szydełko :) A Twój pomysł na pokłute palce bardzo mi się podoba, bo już zdążyłam sobie paluszka przefilcować :) Pozdrawiam cieplutko :)
Kasia